wtorek, 23 czerwca 2015

Special 1 - Spotkanie z Alex

- Mamo! - krzyknęła mała dziewczynka, o jasnych, długich, blond włosach, mieniących się w słońcu niczym pszenica. Jej oczęta parły w błękitnawą barwę, a na jej ustach rozbrzmiewał szeroki uśmiech. Słodkości przyozdabiały małe, czerwone rumieńce, występujące na policzkach dziewczynki. Biegła w stronę swojej mamy, która zaraz ją złapała. Trzymałam ją w swoich ramionach. Poszły w stronę miejskiego boiska, gdzie akurat uczyła Alex. W pełni nazywała się Alexandra Garcia. Jest emerytowanym graczem WNBA, który uczy dzieci gry w koszykówkę na ulicy. Ma dużo doświadczenia, które wykorzystuje w analizie i ocenie meczów, zawodników i umiejętności. Alex ma długie blond włosy, które sięgają do jej dolnej części pleców. Ma dość duże piersi i nosi klasyczne okulary. Alexandra nosi białą koszulę, czarny sweter i dżinsy, choć w pomieszczeniach zamkniętych często chodzi tylko w bieliźnie. Jest narodowości hiszpańsko-amerykańskiej.
- Dzień dobry! - burknęła z rumieńcami Yuuki.
- Kogo my tu mamy? - zapytałam podchodząc i czochrając dziewczynkę, po głowie, rzez co, zrobiła się szopa. Yuuki się jeszcze bardziej zawstydziła.
- Przedstaw się - odezwała się mama Yuuki.
- Yuuki Otoshi! - przedstawiała, jeszcze bardziej się wstydząc. Blondynka, w dzieciństwie dosyć często się zawstydzała, to był czas, gdy łatwo było wprawić, ją w zakłopotanie.
- Ja jestem Alexandra Garcia i uczę dzieci gry w kosza. - wytłumaczyła, podając dłoń, a Yuuki nieśmiało ją uścisnęła.
- A co to ten kosz? - zapytała.
- Koszykówka to dyscyplina sportu drużynowego, w której dwie pięcioosobowe drużyny grają przeciwko sobie próbując zdobyć punkty umieszczając piłkę w koszu. Jest jedną z najpopularniejszych i najchętniej oglądanych dyscyplin na świecie. Za datę powstania koszykówki uznaje się 21 grudnia 1891 roku, a za jej twórcę – Jamesa Naismitha. - odpowiedziałam ponownie, ale zaraz dodała:
- Teoria teoria, ale chodź zobaczyć, jak to jest w praktyce! - zaproponowała, po czym złapała dziewczynkę za rękę, gdy jej mama odstawiała ją na ziemię. Alex prowadziła za sobą Yuuki. Kiedy już doszły na miejsce, ustały.
- Spójrz! - Alex wskazała na dwóch młodych chłopców w jej wieku, którzy kozłowali piłkę, na dodatek byli tak szybcy, że trudno było ich zauważyć. Byli naprawdę dobrzy, czekała ich świetlana       przyszłość. Otoshi była wniebowzięta tym widokiem, jej szeroki uśmiech, oraz rumieńce przysłaniające policzki oznaczała, że była w transie. Nie sądziła, że koszykówka, może być tak interesująca.
- I co sądzisz o koszykówce?
- Jest wspaniała! - od tego momentu Yuuki zakochała się w tym sporcie.
- Chcesz zagrać? - Yuuki pokiwała nieśmiało głową, na co Alex się zaśmiała, po czym złapała za nadchodzącą piłkę i rzuciła do Yuuki. Złapała piłkę i szerzej się wyszczerzyła.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział 6 cz. 2 - Halo! To mój nowy piesek! Czyli, jak ośmieszyć Kagamiego!

Park jest idealnym miejscem, by odciąć się od głośnego i szybkiego życia w mieście. Soczysta zieleń liści przynosi ukojenie, a panująca wokół cisza - spokój. Między drzewami wiją się wąskie ścieżki. Idąc plątaniną dróżek ma się wrażenie, że jest się w wielkim, zielonym labiryncie pełnym śpiewających ptaków. Tak łatwo zapomina się, że to tylko park, a nie magiczny las wprost z baśni. Wokół unosi się zapach akacji, azalii i rododendronów. Kolorowe kwiaty otulają pnie drzew, biegną gromadami wzdłuż ścieżek. Ich żywe barwy i zieleń drzew, wraz z brązem ziemi i błękitem nieba tworzą cudowną mozaikę cieszącą oko każdego, kto znajdzie się w parku. Spacerują tędy zakochani, całe rodziny z dziećmi, znajomi... Pośrodku rozległego parku znajduje się ogromna fontanna, tryskająca wodą na cztery strony świata. Jest znanym miejscem spotkań, a także chłodnym ukojeniem dla wszystkich zmęczonych parnym, letnim powietrzem.
    - Ah - westchnęła do siebie. Odchyliła głowę, opierając o kant ławki. Spojrzała w górę. Niebo otworzyło swe wnętrze, spoza kłębiastych chmur. Stało się tak bardzo niebieskie, jak głęboki błękit. Świeciło od promieni słońca. Niebo to kraina aniołów, oraz dobrych dusz. Możliwe, że i blondynka tam trafi.
    - Ohayo! - usłyszała i zwróciła głowę, w stronę głosu. Szedł właśnie Baka-gami, który myślał, że Otoshi, jest jego tajemniczą wielbicielką. Jego kolczaste, czarno-czerwone włosy mieniły się niczym krwista czerwień. Czerwone oczęta spoglądające w jej stronę, spowodowały szybsze bicie serca. 
    - Ohayo, Kagami-kun! - Otoshi wstała i zaczęła machać w stronę chłopaka. Na jej buzię wstąpił miły i ciepły uśmiech, jak to miała w zwyczaju. Przymknęła oczy i wzięłam głęboki wdech. To właśnie dzisiaj. Na głowie miała perukę, z długimi, brązowymi włosami, usta różane, oczy podkreślone i zabarwione na niebiesko, policzki czerwonawe, oraz ubrana w kwiecistą sukienkę.
    Czuła się wyróżniona.
- To ty, prawda? - zapytał zarumieniony, a Otoshi pod kamuflażem pokiwała twierdzącą głową.
- Tak, to ja! - odpowiedziała, ledwo powstrzymując się od śmiechu.
- Po co mi tutaj kazałaś przychodzić? - zapytał, a ona zgromiła go wzrokiem. Jeszcze nigdy nie dawał komuś kosza.
- Musimy poważnie porozmawiać. O nas.... - dopowiedział.
- O nas? - w jej głosie było słychać zdziwienie.
- Tak. Wiem, co do mnie czujesz. Ale ja nie czuje tego samego, co ty. Ja kocham pewną dziewczynę, która dołączyła do naszej szkoły... I nie chce tego zmieniać. Nie czuje do ciebie niczego więcej, prócz przyjaźni. Znajdź sobie kogoś, kto odwzajemni twoje uczucia. Ja jestem szczęśliwy, bo codziennie ją widzę. - w końcu jej to powiedział. Po jej minie wyniósł, że nie tego się spodziewała.
- Ale... Ja cię kocham! Byłabym znacznie lepsza od niej! - krzyczała udawaną z rozpaczą. Złapała go za ramiona i lekko nim potrząsnęła.
- Uspokój się, bo nic z tego nie będzie. Wybacz. - stwierdził poważnie.
- Jaka ona jest? - zapytała.
- Łatwo się złości, jest świetna w kosza, jest w tej samej klasie, co ja. Co jeszcze dodać? Doprowadza mnie czasami do szału i mnie bije, ale jestem w niej zakochany. - Otoshi wytrzeszczyła oczy w szoku. Zaczęła układać informacje w swojej głowie... Czy możliwe, że Kagami może być zakochany w blondynce? Nie, oczywiście, że nie! A może jednak?

poniedziałek, 2 marca 2015

Rozdział 6 cz. 1 - Halo! To mój nowy piesek! Czyli, jak ośmieszyć Kagamiego!

Minęło dwa miesiące, odkąd Yuuki zaczęła chodzić do Liceum Seirin. Niestety nie znalazła dla siebie dawcy, ale nie traciła wiary. Trenuje każdego dnia. Swoje egzaminy próbne zdała śpiewająco, bo na wszystkie po piątce! Blondynka przeżywała monotonie. Każdy dzień wyglądał tak samo. Budziła się, jadła śniadanie, szykowała się do szkoły, przemieszczała się z lekcji na lekcji, jadła obiad, uczyła się, szła na trening, jadła kolacje i szła spać. Było to strasznie uciążliwe. Jednak wpadła na szaleńczy pomysł. Kagami miał już dawno dostać od niej karę. W ciągu tych dwóch miesięcy zniszczył jej ponad dziesięć tysięcy kwiatków, a teraz nadszedł czas na zemstę. Z westchnięciem obmyślała plan działania.

* * *

Blondynka położyła na wycieraczce kopertę z listem, zapukała i szybko się ulotniła. Nagle drzwi od mieszkania Taigi się otworzyły. Na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie. Kopertę była w serduszka i popsikana damskimi, różanymi perfumami. Z rumieńcami wszedł do środka swojego mieszkania. Yuuki zaczęła się śmiać i z zadowoleniem weszła do swojego domu. Tam już się nie powstrzymywała i śmiała się w popłochu, bowiem część pierwsza w palnie została zrealizowana.

* * *

Taiga zaciekawiony listem, szybko go otworzył i zdębiał. Były tam wyznania miłosne pewnej dziewczyny. Poczuł, jak rumieni się bardziej. Przełknął ślinę, ale zaczął czytać treść listu. Z każdą chwilą narastał w nim niepokój.

Ktoś bardzo Cię kocha...

- nie powiem Ci kto.

I myśli o Tobie...

- nie powiem Ci co.

I w myślach całuję...

- nie powiem Ci jak.

I tęskni, bo czuje, że Ciebie mu brak.

Ktoś dobrze Ci znany...

- nie powiem Ci kto, bo serce Ci powie za dzień może dwa, że ten kto Cię KOCHA to nikt tylko

JA!!!!!!!

Twoja wielbicielka



 Zdębiał do reszty. Nie spodziewał się, że jest jakaś dziewczyny, której się podoba. Zauważył, że z tyłu koperty jest jej numer telefonu. Szybko zapisał sobie jej numer, jako "Tajemnicza Wielbicielka". Z dreszczem strachu napisał do niej wiadomość, w której pisał, czy mogliby się spotkać i porozmawiać "o nich".

* * *

Yuuki dostała wiadomość, od Kagamiego. Na powrót jej śmiech roznosił się po jej pokoju. Zgodziła się na spotkanie. W głowie już obmyślała strój, w który się przebierze, by ukryć swoją prawdziwą tożsamość. Jako, że Otoshi była diabłem wcielonym, to miała zdolności ukrywające... Potrafiła przemienić się w zupełnie inną osobę, nie tylko z wyglądu, jak i z charakteru. Po prostu była dobrą aktorką, za, co mogłaby dostać nagrodę nobla. Podeszłam do szafy z uśmiechem i zaczęła szukać odpowiedniego kostiumu.
- To będzie takie piękne. - mówiła do siebie, z rumieńcami, bo drażnienie i zemsta na Kagamim sprawiały w niej radość. Chciała mu pokazać, że z nią nie można zadzierać.

sobota, 14 lutego 2015

Rozdzał 5 - Yuuki vs. Kagami

- Co ty robisz? - krzyczał Hyuuga zwracając uwagę Teppei'owi, że ten był jakoś dziwnie nieobecny. Cały czas się uśmiechał. Powód był właściwie wiadomy. Otrzymał pocałunek w policzek od blondynki, dlatego nie mógł się skupić. Spojrzał na wszystkich z osobna... Brakowało tylko jej... Yuuki... Od teraz, gdy grała z nimi w kosza i dołączyła do drużyny świat stanął mu na głowę. Bawiło go, że traktuje Kagamiego, jak psa... Zresztą uważał, że to go trochę "rozluźni". Westchnął cicho pod nosem.
- Przepraszam, uczyłem się do późna - uśmiechnął się głupio i podrapał po głowie. Skłamał. Nie raz, tylko wiele razy. Spojrzałam w górę i wziął głęboki wdech. Walnął się w policzki swoimi dłońmi, by się opamiętać. Kiedy wszystko było dobrze wrócił do gry.

* * *

- Kagami!!! - krzyknęła rozzłoszczona blondynka, gdy jej kwiatek po raz enty był w strzępach. Walnęła go w policzek i przyśpieszyła kroku w kierunku sali gimnastycznej. Dzisiejsze lekcje był strasznie męczące, wręcz stresujące... Przynajmniej dla blondynki. Zdawała egzamin semestralny z japońskiego, angielskiego, historii, fizyki i matematyki. Jutro czeka ją kolejna dawka stresu...
- Zamknij się! - krzyknął równie wściekle, jak ona.
- Jak się odzywasz do swojej Pani? - burknęła zarumieniona i przyśpieszyła kroku.
- Nie jestem twoim psem!
- Jesteś!
- Nie, ty głupia blondyno!!! - dziewczyna na to, że jest głupia postradała po chwili zmysły... Na jej czole pojawiła się charakterystyczna żyłka i złapała za kołnierz czerwonowłosego. Niedługo potem Taiga leżał na ziemi okładany przez pięści dziewczyny. Kuroko stał z boku i z lekką satysfakcją patrzył na całe przedstawienie.
- A masz!!! - Yuuki była strasznie wkurzona... Nawet zaczęła go pluć! Niestety cała "zabawa" została przerwana, przez Kagamiego, który zręcznie się z nią okręcił. Sprawił, że teraz to ona leżała pod nim.
- I co teraz zrobisz? - zapytał.
- Nic! - warknęła w jego stronę, jednak wytrzeszczyła oczy w szoku, że był tak blisko... Spanikowana zarumieniła się bardziej i walnęła go w policzek. Potem zręcznie się uwolniła i zaczęła ciężej oddychać.

* * *

Kiyoshi wystrzelił piłkę w górę, którą wziął na swoją stronę Kagami, jednak nie na długo, bo gdy kozłował szybko Yuuki zatorowała mu przejście.
- Ciesze się z tego pojedynku. - mówiła prawie krzycząc. Jejgłos powoduje emisje drażliwych sygnałów, które dekoncentrują przeciwnika, w ten sposób mogła szybko i łatwo odebrać piłkę Kagamiemu. Po czym szybko zaczęła kozłować piłkę i zaliczyła jeden kosz, robiąc piękny wsad, i skakcząc następnie z hukiem na podłogę. Odbijała piłkę z pod kosza, na jej drodze stanął Taiga.
- Pokaż mi ukrytego ognika w tobie. - miała oczywiście na myśli zone, chciała zobaczyć, jak w tym stanie gra. Przetarł oczy, po czym ruszył w jej stronę. Taiga stanął na jej drodze i zdziwił się, kiedy powiedziała o ogniku. Po chwili zajarzył, że mogło chodzić o zone. Jednak postanowił jeszcze nie wystawiać wszystkich kart. Przejął piłkę i zrobił wsad, a potem uniósł brwi z uśmieszkiem.
Wszyscy oglądali mecz z ciekawością, kto wygra. Zaczął kozłować piłkę i biec do kosza gdzie miał zrobić wsad. Niestety, dziewczyna stanęła mu na drodze. Kuroko szepnął do Riko, że z tego co zauważył ich szanse są praktycznie wyrównane. Riko zaczęła się ciekawić, kto wygra, tak jak i reszta. Panowała cisza, gdyż wszyscy skupiali się na obserwowaniu Yuuki i Taigi. Taiga wiedział, że dziewczyna nie jest słaba i wygrana może nie być tak blisko, jak mogłoby się z początku wydawać.
 Po chwili Taiga kozłował piłkę, a ona tylko go obserwowała, zaczęła się ruszać niekontrolowanie i zaczęła używać Udźwięcznienia. Jest to specjalna umiejętność, która polega na "przeciążeniu" słuchu przeciwników, która ma za cel ich chwilowo ogłuszyć, przez co tworzy złudną iluzję. Przez chwilę przeciwnik ma pomieszane zmysły, bo wydaje się, że widzi prawdziwą osobę, a tak naprawdę to iluzja, ponadto przeciwnik nie może usłyszeć kroków, danej osoby, która używa tę umiejętność.  Z łatwością w ten sposób przejęła piłkę, i z linii rzutów skoczyła i zrobiłam wsad, zdobywając kolejny punkt. Mieli remis.... Pięć do pięciu.... No to nieźle, ale ona musi wygrać. Nie może przegrać, nie było takie opcji.
- Całkiem nieźle - mówiła do Taigi, który był niesamowity, godny niej przeciwnik. Z pod kosza wzięła piłkę i zaczęła kozłować, gdy nagle, wyrósł z ziemi Taiga i stanął przed nią. Jego zmysły nadal mogły być pomieszane. Miała teraz szanse, szybko go zmyliła i rzuciła do kosza, za trzy. W tej chwili było pięć, do ośmiu. A grali do dziesięciu.
- Baka-gami - dodała z uśmiechem. Kiedy dziewczyna nazwała go Baka-gami wkurzył się lekko, irytowało go te przezwisko. Westchnął.
- Tobie też trzeba wymyślić ksywkę - powiedział. Niektórzy zaczęli wątpić w zwycięstwo Taigi.
- Zobaczymy jaką Baka-gami. - zaśmiała się tylko i znów przejęła mu piłkę, potem tylko kozłowała, ale on z łatwością ją przejął. To jak skacze nie mieściło się w głowie, to była jego specjalna zdolność. Po chwili szybko podbiegła do kosza i skoczyła najwyżej, jak potrafiła i odbiła piłkę. Używała teraz pazura imadła. Dzięki temu szybko przejęła piłkę, następnie ruszała szybko do kosza i rzuciła piłkę. Otrzymała kolejny punkt.
- No dalej pokaż mi swoje ognika. - jeśli użyje zone, to Otoshi tez go użyje, tez potrafi wejść w stan uskrzydlenia. Wkurzył się, nie mógł przegrać z dziewczyną. Kiedy dziewczyna znów poprosiła, aby pokazał jej swojego ognika ten uznał, że już czas. Czerwone prądy energii elektrycznej zebrały się w jego oczach, jego zwinność, szybkość oraz zręczność znacznie wrosła. Zaczął kozłować piłkę szybko ominął Yuuki. Biegł szybko do kosza i zrobił wsad. Riko przyglądała się wszystkiemu zdenerwowana, reszta tak samo. Kuroko pozostawał ze swoją poważną jak zwykle miną.
- Niesamowite! - burknęła, nie sądząc, że użyje uskrzydlenia po chwili. Była pod wielkim wrażeniem, nie chciała przegrać z tym idiotą. Nie może, ona musi wygrać, po czym zaczęła się bardziej koncentrować. W jej oczach pojawiły się zielone iskry... Jej szybkość, zręczność i inne umiejętności wzrosły do tego stopnia, ze szybko przejęła piłkę i zdobyła kolejny punkt, jeszcze tylko jeden i wygra. Następnie kozłowała piłkę przed Kagamim, on był naprawdę dobrym przeciwnikiem. Jednak ona go pokona, nie da się tak łatwo i nie da mu tej wygranej. Taiga się wkurzył. Chciał za wszelką cenę wygrać. Dziewczyna kozłowała przed nim piłkę, zmarszczył swe rozwidlone brwi. Przejął piłkę i pobiegł w stronę kosza kozłując. Skoczył wysoko i zrobił wsad. Kozłował piłkę przy Yuuki z poważną miną, to nie były żarty, dziewczyna wygrywała. Wszyscy siedzieli w ciszy i obserwowali poczynania Rie i Taigi.
- Na nic twoje starania, ja i tak wygląm. - szybko przejęła jego piłkę, a następnie kozłowała w stronę kosza, a następnie zrobiła wsad, tym samym zdobywając kolejny punkt. Po chwili zrobiło się cicho, zupełnie cicho. Po twarzach innych widziała, ze są zaskoczeni, ze pokonała Kagamiego w trybie zone. To nie było trudne.
- Wygrałam. - mówiła z uśmiechem.
- Ty przegrałeś. - po chwili jako pierwsza odezwała się trenerka.
- Naprawdę jesteś dobra i twoja pomoc przyda się na kolejnych mistrzostwach. - zwróciła się do blondynki z uśmiechem, a Otoshi tylko pokiwała głową.
- Nie martw się i tak jesteś świetny. - pocieszała czerwonowłosego. Taidze opadła szczęka. Stał z rozdziawioną gębą dobrą chwilę.
- Chociaż dobrze, że znalazła się jakaś dobra osoba - powiedział. Wyszczerzył się, a do nich przylazł Teppei i pogratulował dziewczynie z tym swoim uśmieszkiem. Taiga przyglądał się Teppeiowi i Yuuki, nadął policzki jak dziecko.
- Gratuluję Rie, pokonałaś Kagamiego - powiedział. Taiga przewrócił oczami.
- Tak wiem, i to świadczy o tym, że dziewczyny są jednak lepsze od chłopaków. - odpowiedziała z uśmiechem.
- 10 do 5. Wygrała Rie - stwierdziła trenerka, a oni po chwili pokłonili się wzajemnie. To była dobra walka. On był naprawdę dobry. Świetny powiedziałaby, jego siła jest równa Pokoleniu Cudów. Znów nadął policzki jak jakiś dzieciuch.
- Nie ciesz się tak, pewnego dnia z tobą wygram, zobaczysz! - powiedział. Wyszedł z uskrzydlenia i westchnął. Dziewczyna była silna, doceniał to, choć może tego jakoś wyjątkowo nie okazywał. Przeciągnął się i spojrzał na wszystkich. Kuroko przyglądał się dziewczynie z odległości a reszta gratulowała jej. Taiga stał obok i przyglądał się chłopakom. Po chwili nawet Kuroko przyszedł jej pogratulować. Taiga przewrócił oczami, dziwiło go czemu są aż pod takim wrażeniem. Do Taigi podszedł Kiyoshi.
- Nie martw się Kagami - powiedział z tym swoim ciepłym uśmiechem.
- Ja się nie martwię - mruknął.
- Yhy, mój ludzki piesku! - krzyknęła i założyła mu ponownie swoją obrażę i smycz.

środa, 28 stycznia 2015

Rozdział 4 - Lodowa katastrofa

Pewnego pięknego słonecznego dnia Yuuki wybrała się na spacer do parku. Park leż w centralnej części miasta. To właśnie w nim są zawierane pierwsze przyjaźnie i znajomości. Można tam zawsze z kimś porozmawiać albo po prostu pomilczeć i pobyć sam na sam z przyrodą i z naturą. Bardzo lubiła przychodzić do parku, ponieważ tam mogła się odprężyć i pomyśleć nad rozwiązaniem różnych problemów. Dla niej park jest najpiękniejszym miejscem na świecie. Pierwsze, co można zauważyć po wejściu to ogromna liczba drzew i roślin. Pomiędzy drzewami w cieniu stoją pomalowane na zielono ławki, na których odpoczywa wielu ludzi. Najczęściej można tam spotkać rodziców, których dzieci bawią się w pobliżu, a także staruszków czytających, śmiejących się. Chociaż lubi cały park najbardziej podoba jej się jedno miejsce. Jest to malutka polana ze wszystkich stron okolona drzewami. Cały rok jest tam pięknie. Na drzewach widać pąki liści, niektóre kwiaty jak na przykład krokusy czy przebiśniegi zaczynają kwitnąć. Na środku polany rośnie ogromna wierzba, ginąc w półmroku przybiera różne ciekawe kształty. Niektórzy ludzie, korzystając z tego, że jest ciepło siedzą w parku całymi godzinami. Blondynka usiadła na wielkim starym kamieniu i zaczęła puszczać wodze wyobraźni. Dla niej park to nie tylko miejsce, w którym można spędzić wolny dzień, to oaza spokoju, jej sposób na zły humor. Po wizycie w parku życie wydaje  się piękniejsze, a pogoda zawsze sprzyja nastawieniu do życia. Yuuki siedziała podziwiając piękny krajobraz, gdy wtem zauważyła Pana Kagamiego, z panem Kuroko, jak sobie przechodzili mała drużką, koło tryskającej wodą fontanny. Blondynka ciesząc się na ich widok szybko do nich przybiegła. W ręku trzymała smycz i obroże dla swojego ludzkiego psa. Tum psem był czerwonowłosy. Zjawiła się przed nim.
- Cześć - odezwała się, jako pierwsza.
- Taa. - odpowiedział ze stoickim spokojem Kuroko. Kagami nie był zadowolony z tego spotkania. Spoglądał na dziewczynę, jak na jakiegoś diabła.
- Czego chcesz? - zapytał bez zbędnych ceregieli.
- A czy ja czegoś chce? - odpowiedziała pytaniem, na pytanie, chowając za siebie smycz i obroże.
- Twój typ, już taki jest. - burknął czerwonowłosy.
- Ech, wcale tak nie jest - zapierała się.
- Czyżby?
- Nie jestem taka. - wystawiła w jego stronę język. Tetsuya tylko przewrócił oczami. Yuuki uśmiechnęła się, jak diabeł i zagwizdała głośno. Zza drzewa przybiegły do niej je dwa psy. Chichi i Hana. Kagami od razu uciekł, gdzieś dalej.
- Co? - wydukał tylko tyle i zaczął się wspinać na latarnię w parku. Ten widok rozbawił zarówno Otoshi i Kuroko.
- Ty idiotko, wiedziałem, ze coś knujesz, ale nie to. - mówił przerażony na widok psów.
- Oj, przestań, Baka-gami - śmiała się w popłochu.
- Zamknij się, jak tylko one znikną, to zrobię z Ciebie kwaśne jabłko. - odparł.
- Kagami coś ci mówiłem, na temat traktowania dziewczyn. - wspomniał o tym niebiesko włosy. Kagami tylko spojrzał groźnie na niego. Jak zwykle cały świat zwrócił się przeciwko niemu. On jeden był zawsze winien. Blondynkę bawiła cała ta sytuacja.
- Obiecanki, cacanki, mój ludzki piesku, a teraz złaź tu posłusznie. Do swojej Pani. - po chwili zza siebie wyłoniła smycz i obroże. Obroża była naładowana prądem elektrycznym.
- Że co?! - krzyknął tak wkurzony, że z niego można było usmażyć jajko sadzone.

* * *

Tak, czy siak wszytko wyszło na stronę Otoshi. Trzymała za smycz, wyprowadzając Kagamiego. Jej psy szły za nimi wszystkimi, obczajając tyły. Kagami obczajał przód. Blondynka cały czas się uśmiechała. Była zadowolona z tego obrotu wydarzeń.
- Jesteś psychicznie chora! - stwierdził Taiga.
- Nie przeginaj struny! - odpowiedziała z przekąsem i dała mu kpa w tyłek. Przez to w trybie dzika Kagami się odwrócił do Otoshi. Z niego, aż kipiała złość.
- Chcesz się bić? - zapytał.
- No to dajesz. Zamierzasz podnieść rękę na swoją Panią? - odrzekła z łatwością. Wcale się go nie bała. 
- Jesteś nienormalna! - warknął i zacisnął ręce w pięści i dalej sobie szli. Gdy wtem dotarli do lodziarni. Oczy blondynki zmieniły się w gwiazdki. Wokół niej pojawiły się bąbelki i rożnego rodzaju kwiatki. Dziewczyna była nią zachwycona.
- Błagam chodźmy do niej! - poprosiła, zaczynając robić minę smutnego psiaka.
- Okej - odpowiedział Kagami, a Kuroko tylko pokiwał głową. Dzisiaj był straszny skwar.
- Jej! - weszła radośnie do środka, a za nim jej pupilek i jego najlepszy przyjaciel.
- Jakie lubicie smaki? - zapytał Tetsuya.
- Dla mnie niech to będzie czekoladowy. - odrzekł Taiga.
- Ja, śmietankowo-waniliowy. - blondynka szczerzyła się, jak głupi do sera.
- Waniliowy - mówił, gdy dziewczyna, była już przy stoisku z lodami. Szybko poprosiła o wybrane smaki. Zapłaciła za nie. Wyszli na zewnątrz i zaczęli cieszyć się nowym smakiem życia, który w pewnym stopniu ratował ich od tego upału.
- Baka-gami, wiesz, że nie masz ze mną żadnych szans. I tak cię pokonam, po za tym nie mogę się tego doczekać. - uśmiechała się. Na czole Taigi pojawiła się żyłka.
- Kuroko zrób coś, bo inaczej ją zabije!!! - wybuchnął gniewem, przez co dotknął włosów blondynki i po chwili wypadł jej kwiat z włosów. Kagami "przypadkowo" zaczął go deptać. Nie minęła chwila, a Yuuki była już wściekła. Tyle czasu wybierała odpowiedni kwiat do stroju, a ten imbecyl to wszystko popsuł! Dziewczyna rzuciła się na chłopaka trzymała loda. Tylko trochę go spróbowała. Zaczęła nim smarować buzię Kagamiego. Kagami nie był jej dłużny i tez zaczął tą lodową walkę. Wyszło na to, ze mieli na twarzach drobinki lodów i wafelków. Spoglądali na siebie z nienawiścią. Yuuki zaczęła udawać, że płacze, gdy zobaczyła na horyzoncie Teppei'a. Wstała i otrzepała się z niewidzialnego kurzu i ruszyła biegiem do niego. Ten otoczył ją ramionami, gdy zobaczył, że płaczę.
- Teppei pomóż mi! Kagami zniszczył mi ulubiony kwiatek, który od ciebie dostałam! - płakała udając. Nieźle jej to wychodziła. Była naprawdę dobra aktorką. Spojrzałam na Kagamiego i tylko pokręcił głową, uśmiechając się. Zerwał dla niej nowego kwiatku. Był to krokus. wplótł jej go we włosy. Sprawił, ze dziewczyna zaczęła się czerwienić. Jego serca na ten widok zaczęło szybciej bić. Poczochrał ją po głowie i tylko spojrzałam na Kagamiego. Zbliżył się z dziewczyną do niego.
- Przeproś ją. - zażądał.
- A niby dlaczego? To ona jest wszystkiemu winna!
- Po to żebyś się pytał. Kobiet nie można tak traktować! - odpowiedział mu szybko i trzymał w swoich ramionach "zapłakaną" dziewczynę. Otarł szybko jej lody z twarzy, od łzy. Yuuki była cała czerwona na buzi. Nie mogła tego wytrzymać. Miała wrażenie, że z niej zaczęła ulatniać się para wodna.
- Przepraszam - mówił to z sarkazmem. Blondynka ucałowała Teppei'a w policzek. Sprawiła, ze Kiyoshi zaczął bujać w obłokach. Rumienił się niczym burak, ale oprzytomniał.
- Na razie - odszedł z uśmiechem na twarzy.
- On w przeciwieństwie do ciebie Kagami potrafi traktować odpowiednio kobiety. - mówiła blondynka. Zagwizdała i zabrała ze sobą psy. Poszła kierując się do domu. W jej głowie kłębiły się ostatnie chwilę...

niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział 3 - Koszmarny sen

Znalazła się w dziwnym mieście. Było opustoszałe, pozbawione życia, wymarłe. Szła wzdłuż szerokiej, posępnej alei. Otaczały ją majestatyczne budowle, które rzucały martwe, nienaturalne cienie potęgujące nastrój grozy i tajemniczości. Niepokojący labirynt dróg zdawał się nie mieć wyjścia. W końcu doszła do rozległego placu, wokół którego ciągnęły się rzędy arkad. Na środku wznosił się mistyczny posąg, przedstawiający nierealną postać. We frontach budowli tkwiły znieruchomiałe zegary stale wskazujące południe. Głuche milczenie sprawiało, że słyszałam bicie własnego serca. 
Nagle zegary oszalały, wskazówki kręciły się w niewłaściwym kierunku, ziemia zadrżała i usłyszała przeraźliwy hałas. Spomiędzy budynków wyjechała rozpędzona lokomotywa otoczona kłębami dymu. Minęła mnie, wzbijając w powietrze tumany kurzu, i wjechała w prześwit między arkadami. Po chwili znów zapanowała martwa cisza. Stała zaskoczona i oniemiała ze strachu. Miała wrażenie, że dostanie pomieszania zmysłów... Nierealna postać w końcu odezwała się.
- To co jest w sercu, jest tylko bólem w głowie. 
- Co? - wydukała blondynka. Jej strach był tak wyraźnie za jednym spojrzeniem. Strach omotał ją tak bardzo, że nie mogła się ruszyć.
- Tik tak, tik, tak, tik, tak. Czas leci w tą i wszerz. Nim się rozejrzysz będzie już po wszystkim. - postać zaczęła poruszać się w stronę Yuuki.
- Czego ode mnie chcesz? - krzyczała.
- Tik, tak, tik, tak, dzwony dzwonią, słychać śmiechy, mamy tutaj wielkie dziwy. - odpowiedział posąg, a dziewczyna z każdą chwilą nie wiedziała, o co chodzi... Wytrzeszczyła oczy w szoku, gdy posąg się rozpadł i ponownie się odnowił...
- Zostaw mnie - zaczęła uciekać. Słyszała przerażający śmiech. Bała się. Uciekała, ile tylko miała sił w nogach. W uszach dzwonił jej głos posągu. Nagle znikąd pojawił się pociąg, który ewentualnie jechał w jej stronę. Zmieniła szybko kierunek biegu, ale na próżno, bo ten, kto kierował pociągiem gonił za blondynką. Do jej oczu napłynęły łzy. Zaczęła się dusić, nie maiłam już siły, by biec.
- Nie!!! - krzyknęła. Gdy pociąg miał uderzyć w dziewczynę, pod nią znalazła się zapadnia. Wpadła w nią. Zaczęła spadać w zwolnionym tempie, który dla dziewczyny był morderczy. Spadła w ogromną, rozległą ciemność. Jej pole widzenia było nijakie. Nic nie mogła zobaczyć. Ciągle padała i spadała, aż w końcu znalazła się na pustkowiu. Zupełnie sama. Samiuteńka, jak palec. Rozejrzała się. Wszędzie sucho i parno. Mimo, ze była noc. Wielki, okrągły księżyc dawał jedyne światło na ziemię. Po chwili przybrał on barwę kwi. Posąg przedstawiający nierealną postać znów się pojawił.
- Tik, tak, tik, tak. Dziś się zacznie kruków czas. - odezwała się postać.
- Kim jesteś? - zapytała blondynka.
- Twoim najgorszym koszmarem. A tak naprawdę twoim wielkim lękiem. - Yuuki była co raz bardziej przerażona. Nie wiedziała, co ma robić, bo ucieczka na nic by się zdała.
- Jak to? - spytała ponownie.
- Tik, tak, tak leci czas twojego życia. Już niedługo znikniesz z tego świata. - dziewczyna zaczęła płakać, co raz bardziej. Nie mogła opanować swoich emocji... jej największym ukrytym strachem była obawa przed swoją śmiercią. Tak naprawdę nie pogodziła się z tym, ze jest chora. Dlatego tez pojawiła się ta postać, jako jej lęk. 
- Znikniesz z tego świat szybciej, niż ci się to wydaje. Masz ograniczony do tego dostęp, to nie pierwszy i nie ostatni raz, kiedy mnie widzisz. Szykuj się na kolejna spotkanie. - po chwili posąg zniknął i wszystko się rozmazało...

* * *

Obudziła się. To był tylko koszmarny sen. Czując ogromną ulgę podniosła się i rozejrzała dookoła. Była na szczęście w swoim pokoju, w swoim miejscu, gdzie mogła czuć się bezpiecznie. Był to tylko głupi sen, ale sprawił, ze blondynka była roztrzęsiona i zapłakana. Siedziała sama, jak palec. jej psy jeszcze spały. Było dosyć wcześnie. Co miał oznaczać ten sen? Z zamyśleniem popłakała się i utuliła z powrotem do poduszki, w nadziei, że nie będzie musiała przeżywać od nowa tego koszmaru.

środa, 21 stycznia 2015

Rozdział 2 - Pierwszy dzień w nowej szkole.

Nastał nowy dzień. Z samego rana słońce świeciło, tak bardzo, że oślepiała naszą główną bohaterkę, która była niewyspana, gdyż po powrocie trenowała jeszcze kosza do późna. To nie było dobre dla jej zdrowia, zwłaszcza, że jest ciężko chora... Wstała niechętnie zwlekając się z łóżka. Rozprostowała swoje kości, po czym zakręciło jej się w głowie. Usiadła na łóżku, czym prędzej. Jej pokój był urządzony na styl współczesnej nastolatki. Ściany w pokoju zastały pokryte barwą wchodzącego słońca, pod jedną ze ścian stał stolik z dużym telewizorem i głośnikami. Tuż za nią znajdowało się okno, obecnie odsłonięte przez beżowe firanki, przez co pokój wydawał cię jaśniejszy i bardziej przyjazny, niż w rzeczywistości. Naprzeciwko niej znajdowała się duża szafa, a po lewej stronie duże, sosnowe drzwi. Sama znajdowała się na łóżku, jedwabną, fioletową pościelą. Toż obok na  kremowej kanapie, z dębowymi obiciami, leżały jej piesek, Chichi. Natomiast drugi pies - Hana siedziała w fotelu o takim samym kolorze i obiciu co kanapa. Zagrodę między kanapą, a fotelem stanowił bukowy stół, na którym znajdowała się jakaś szklana płyta. Dziewczyna podeszła do stołu i wzięła z niej leki i wodę mineralną Zażyła szybko lekki, które przepisał jej lekarz. Te leki miały jej pomóc przedłużyć jej życie, o te dwa i pół roku, dopóty nie znajdzie dawcy. Z westchnięciem podeszła do szafy, wyciągając mundurek szkolny, który składa się z krótkiej białej spódnicy, bluzki tego samego koloru w marynarskim stylu, czarnych podkolanówek i brązowych butów. Oprócz tego ma na jeszcze granatowy sweter. Pogłaskała swoje psy po łepkach i poszła do łazienki. Tam wzięła szybki prysznic, umyła zęby, przebrała się w mundurek, ułożyła włosy i wplotła kwiatek. Był to krokus. Potem powędrowała w stronę kuchni, gdzie nasypała karmy swoim psom, a następnie zjadła coś na szybko. Tym czymś stało się jabłko, oraz woda mineralna. Jako bento do szkoły wzięła sałatkę jajeczną, oraz wodę. Poprawiała swoją torbę na ramieniu i pożegnała się ze swoimi psami. W ręku trzymała przez chwilę telefon. Była godzina za dwadzieścia ósma. Najwyższy czas iść. Zamknęła drzwi od mieszkania i zaczęła schodzić na dół schodami, z trzeciego piętra. Gdy znalazła się na zewnątrz, skręciła w prawo i szła prosto. Idąc ulicami miasta, mijała ogromne sklepy, ale najbardziej wzrok przykuwały ogromne bilbordy przed budynkami. Dochodząc do centrum, tam dopiero tętni życie. Słychać warkot silników, niekiedy piski opon. Rozwydrzone dzieci głośno krzyczą, kiedy proszą rodziców o zabawkę. Po lewej stronie minęła kilka drzew, bardzo pięknych drzew... Niestety w  mieście jest ich niewiele. Widząc w parku bawiące się psy ze swoimi opiekunami, zatrzymała się na chwilę. Obserwowała ich, co robią i w jaki sposób sobie radzą. Opamiętała się i poszła dalej. Przeszła przez szare osiedle bloków, z graffiti, która zasłoniły piękny park. Zatrzymała się na przejściu dla pieszych. Było czerwone światło. Rozejrzało się w lewo, w prawo, i w lewo, nie było samochodów. Rozbłysło się zielone światło i poszła z innymi ludźmi na drugą stronę. Potem szła cały czas prosto i skręciła koło sklepu spożywczego, jednak na chwilę do niego weszła i kupiła mandarynki. Po chwili dochodziła do odpowiedniej drogi, gdzie było jej liceum Seirin. Mimo, ze to było prywatne liceum Dzisiaj miała mieć swój pierwszy dzień w szkole. Wiedziała, że prawdopodobnie wyląduje w klasie z Kuroko i Kagamim. Z tym drugim czekał ją dzisiaj mały pojedynek: jeden na jednego. martwiło ją jedno przeniosła się tutaj w połowie roku szkolnego i musi zaczynać od nowa, zawierać znajomości. Jest tutaj nową. Może znaleźć wrogów i przyjaciół. Tak, jak każda nastolatka denerwuje się swoim pierwszym dniem w szkole. Nie znała jeszcze dobrze szkoły, asle miała nadzieje, że wpadnie na kogoś znajomego. Jednak los się do niej uśmiechnął i trafiła na Kuroko, Huugę, Teppei'a, Kagamiego i Riko.
- Dzień dobry - przywitała się z uśmiechem.
- Jak tam? - zapytała. Rozmawiający dotychczas koledzy z drużyny.
- Cześć, wszystko dobrze. - odpowiedziała Riko.
- Dzień dobry. - uśmiechał się w jej stronę Teppei.
- Wow, ale ty jesteś wysoki, przy was wszystkich wyglądam, jak karzeł... - mruknęła zawstydzona, mimo, że dobrze grała, to miała kompleksy na temat swojego wzrostu, dlaczego nie mogła być trochę wyższa? Nadęła usta, jak mała dziewczynka, i zawiesiła się na szyi Kuroko, który prawdopodobnie był niższy od niej o dwa centymetry.
- Jak to,możliwe,że wszystkie dziewczyny lecą na te gnojki. - można było usłyszeć komentarz Huugi. Kuroko był zirytowany, ale raczej z powodu dziewczyny, która wisi na jego szyi.
- Przepraszam, ale czy mogłabyś się ode mnie oderwać? - powiedział do niej niebiesko włosy, a ona dopiero oprzytomniała i momentalnie go puściła. Usłyszała komentarz Hyuugi. Spojrzała w stronę okularnika i tylko się zastanawiała, co odpowiedzieć.
- Posłuchaj to było tylko na przywitanie, po za tym, jeśli jakaś dziewczyna ci się podoba, to lepiej bądź dla niej miły to wszystko. - uśmiechnęła się w jego stronę, a on spoważniał, poprawił okulary i puścił buraka. Jednak potem przeraził ją do szpiku kości, bo zaczął pocierać ręce jak diabeł i uśmiechać się, jak szatan. Wokół niego czuła dziwną aurą...
- Kagami, Kuroko idziemy razem do klasy... Pokazalibyście mi, co, gdzie i jak? - zapytała ich proszącym tonem.
- Ja jestem za, ale jeśli nie będziesz się tulić. - odparł, a ona pokiwała głową, spojrzała na Kagamiego.
- Oki. - dodała, a po chwili poczuła wielką rękę na swojej głowie. Potem zaczęła ją klepać po głowie. To była wielka ręka Teppei'a. Wytrzeszczyła oczy w szoku.
- Już mi Cię szkoda - czerwonowłosy zwrócił się do dziewczyny. Co prawda nie miał bladego pojęcia, co Hyuuga ma w planie, ale jedno było pewne. To nie jest nic dobrego. Kiedy Teppei to zauważył wybuchnął głośnym śmiechem. Nie wie, jak określić jego relację z Hyuugą, ale one są bardzo dziwne i pokręcone... Dlatego lepiej nie zaprzątać sobie nimi głowy.
- A jak przytulasz Momoi, to jest dobrze. - dodał.
- Kagami już tyle razy mówiłem Ci że temat Momoi jest skomplikowany. - powiedział ze swoim cichym głosem, a na jego twarzy malowała się emocja znudzenia, czyli ta sama co miał zawsze. Oczywiście wiedział, że go to denerwuje, ale Kagami za każdym razem, jak o tym myślał to sikał ze śmiechu! Potem poszli do klasy. Kuroko tłumaczył Otoshi co gdzie jest, a on dalej śmiał się jak jakiś psychicznie upośledzony, ale go to mało obchodziło, bo miał ubaw po pachy! Blondynka palnęła w brzuch pięścią Kagamiego, gdy tak cały czas się śmiał irytował ją, a ona chciała posłuchać tego, co Kuroko mi mówił, a to były ważne rzeczy. Tłumaczył jej, gdzie, co jest, za co była mu wdzięczna. Potem tylko walnęła jeszcze Taigę w łeb, nie owijając w bawełnę.
- Byś może się tak ogarnął, w przeciwieństwie do ciebie Kuroko jest poważniejszy i próbuje mi pomóc, nie to , co ty. - powiedziała do niego z wyrzutem i tylko jeszcze raz walnęła go w brzuch, nie obchodziło jej to, ze się wkurzy,  już na takich nicponi, jak on miała sposób.
- Baka-gami - dodała po chwili, a potem uważnie słuchała się Kuroko.
- A tam co jest? - zapytała pokazując na drzwi, na wprost.
- Tam jest biblioteka. - szybko odpowiedział.
- Masz jakiś problem Baka-Toshi?! - sam walnął dziewczynę w głowę, ale lekko... W każdym razie wypadł jej kwiatek z włosów, a Kuroko po raz etny pouczył go tym, że ma siedzieć cicho jak jest w pobliżu biblioteki, a on nazwał go gnojkiem i zaczął ciągnąc za włosy, które się całkowicie rozczochrały, a wyglądało to tak komicznie, że musiał znowu zacząć się śmiać.
- Mogłam przemilczeć te wyzwisko, ale to.... Mój kwiatek został zniszczony.... - złapała za rękę Kagamiego, a potem ścisnęła ją mocno, a następnie przerzuciła go za siebie, a następnie usiadła na jego plecach i wyciągała jego ręce do tyłu, co było bardzo bolesne, to jej techniki z karate, więc niech się jej boi. Spojrzała w stronę Kuroko, który był dziwnie zadowolony.
- Baka-gami, zobaczysz na dzisiejszy trening przyjdę ze swoimi psami, a żebyś wiedziała. - wykręcała mu ręce do tyłu, co raz bardziej. Potem jeszcze go walnęła w głowę. Po chwili na korytarzu zobaczyła Teppeia i Hyugę, pomachała im z uśmiechem.
- Co to ma być? - zapytał ze śmiechem Kiyoshi.
- Przezwał mnie idiotką i zniszczył mój kwiatek. - powiedziała udając płacz małej dziewczynki, a potem tylko bardziej wykręciła mu ręce. Niech pozna jej ból. Nikt nie powinien tykać jej kwiatków z włosów. To jej znak rozpoznawczy. Kuroko stał tam i gapił się na całą scenę zadowolony.
- I co jest w tym takiego śmiesznego gnoju!
- Kagami-kun tyle razy Cię prosiłem,żebyś nie krzyczał w okolicy biblioteki.
- W dupie mam tą bibliotekę!!! - po czym próbował się powstrzymać od dalszych krzyków, bo na horyzoncie pojawili się Teppei i Hyuuga. Dziewczyna zrobiła teatr jakimś plazmowym głosem, a on znowu się wkurzył!
- Co?!!! To ja tu jestem ten poszkodowany! Ty mi ręce próbujesz złamać,bo zepsułem twojego •|#@$&€©¥¢ kwiatka!
- Zamknij się! - jeszcze bardziej ciągnęła go za ręce z tyłu, a tym razem tak, go pociągnęła, ze lekko jego tułów przechylił się w jej stronę, czyli do tyłu. Po chwili Kiyoshi w jej włosy wplótł jakiegoś maka.... Momentalnie poczuła, jak się rumieni. Na jego buzie wstąpił szeroki uśmiech.
- Baka-gami! Jeszcze raz tknij mojego kwiatka, to kara będzie gorsza. - po czum jeszcze bardziej go ciągnęła, a potem widziała już tylko rozbawione miny kolegów. Był gotowy zabić! Dziewczyna tylko jeszcze bardziej ciągnęła i właśnie wtedy przylazł Teppei ze swoim kwiatkiem i dziewczyna ze niego zeszła. To on wydarłem się na bruneta i powiedział, żeby nie mieszał się w nie swoje sprawy i że sam by sobie świetnie poradził. Potem wyciągnął dziewczynie kwiatka z włosów rzucił nim o podłogę i rozdeptał butem!
- Ja wiem jak się traktuje kobiety,ale tu nie jesteś kobietą tylko wrednym babochłopem. - powiedział i obrócił się na pięcie dając Kuroko znak oczami, że idziemy, a ten bez większego sprzeciwu poszedł za nim. Potem dało się słyszeć głos Hyuugi, który mówił, że zawsze kiedy popcorn jest najbardziej potrzebny to go nie ma. Czyli dziewczyna musiała się wkurzyć i dobrze. Z twarzy Kuroko dalej nie znikało zadowolenie. Cała sytuacja najwyraźniej nieźle go rozbawiła.
- KAGAMI!!! ZAPŁACISZ MI ZA TO!!! - pobiegła w jego stronę, tak wkurzona, że nie na żarty. Biegła bardzo szybko, że wszyło tak, ze wpadła na niego i siedziała na jego plecach, potem tylko wczołgała się na niego bardziej i następnie złapała za jego nos. Zza siebie wyjęła miotkę na muchy i waliła nią jego twarz. Jej biedny kwiatek od Teppei'a. Kuroko nadal był zadowolony.
- Nie jestem babochłopem. Ty za to jesteś małym chucherkiem, bo boisz się psów. Żadna dziewczyna na ciebie nie będzie chciała spojrzeć BAKA-GAMI!!! - specjalnie zaakcentowała ostatnie słowo. Oczywiście po to, by go z irytować bardziej. Nie da mu już spokoju. Zawsze będzie dla niego brutalna i straszna i tak będzie w ich pojedynku. Potem obśliniła swojego palca i wsadziła mu go do ucha. Dobrze, ze miała swój odkażacz zarazków.
- Co tu się dzieje? - zapytała zadowolona Riko.
- Kagami nie ma szacunku do kobiet, a ja go teraz uczę, jak powinien to robić. - powiedziała i znów waliła go miotką na muchy. Kagamiemu udało się mu ją obrócić i wyglądało to tak, że teraz to on leżał na niej. Po chwili wyrwał jej z ręki to cholerstwo, którym biła i spytałem:
-  I co teraz zrobisz Yuu-chan?
- Zejdź ze mnie, wiesz, jak to wygląda? - mruknęła zażenowana cała sytuacją. On teraz siedział i trzymał za ramiona. Poczuła, jak pieką ją policzki. Uciekała wzrokiem. Wiedziała, jak się uwolnić, w nie jednej takiej sytuacji była. W ogóle nazwał ją: "Yuu-chan"... Kto mu kazał? Dziewczyna najwyraźniej się wkurzyła z powodu tego, że się na nią położyłe i wszystko.
- A myślisz, że jak ty na mnie leżałaś to wyglądało to lepiej?!
Nie rozumiał tej dziewczyny. Dla wszystkich wokół jest miła, a z nim ma jakiś dziwny problem! Kobiety i zwierzęta mają ze sobą jedną wspólną cechę. Nienawidzą jego, a on ich zresztą też. Jedynym wyjątkiem jest Alex ona jest w porządku.
- No czekam!
Powiedziała, że dziewczyna w końcu się wyrwie. Chciałby to zobaczyć. Dziewczyna się kręciła i wierciła, ale w końcu przestała w momencie, w którym chciał ją wyśmiać, ta uderzyła swoją głową w łeb. Teppei w końcu ich rozdzielił, ściągając go z przepraszającej dziewczyny.
- TY CHYBA OSZALAŁAŚ!!!
- Jak dla mnie to Ci się należało.
- Kiedy ja się Ciebie o zdanie nie pytałem!
No tak trener nie byłaby sobą gdyby nie wrzuciła swoich trzech groszy i jeszcze jak to zwykle bywało przeciwko Taidze. No nie jego wina, że ten babsztyl jeszcze bardziej działa mu na nerwy. Potem tylko założyła na jego szyję obroże i przyczepiła smycz. Następnie szybko się wyrwała i pociągnęła Kgamiago przez smycz. Kuroko poszedł za nimi. Poszli na górę, do odpowiedniej sali. Zostawili za sobą innych znajomych. Zaraz zacznie się lekcja. Kagami wstał, ale nadal był ciągnięty przez blondynkę.
- Jesteś moim nowym pieskiem i powiedź swojej pani: "Hau". - zażądała. Po chwili dotarli pod drzwi sali. Kagami wyglądał, jakby chciał się rzucić na Otoshi. Jednak jego atak został przerwany przez nauczyciela, który przybył i otworzył im klasę. Weszli do klasy. Pociągnęła pieska, za smycz. Potem tylko przywiązała jego smycz, przy ławce, gdzie siedział. Za nim akurat siedział Kuroko, a ona usiadła przed Kagamim, patrząc na niego z diabelnym wzrokiem. To było dobre, widząc jego reakcje. I nadal miał smycz na szyi.
- Spróbuj tylko zdjąć, a kopnie cię prąd. - ostrzegła go tylko i spojrzała na nauczyciela. Wydawał się być z pozoru miły. Kagami usiadł w ławce i robił to co zawsze robił na tych nudnych lekcjach. Myślał o sam nie wie czym i unikał kontaktu wzrokowego z nauczycielem. Nie zamierzał nawet próbować ściągnąć tej obroży, bo powiedzmy, że wierzy Otoshi na słowo, ze jest ona pod napięciem. Taki głupi też znowu nie jest chociaż jego oceny mówią coś innego.
- Dzień dobry. - odparła, gdy nauczyciel spojrzał się zdziwiony w jej stronę, jak i cała klasa. Jednak po chwili zaczęła się stresować. Spojrzała to na Kuroko i Kagamiego, wlekł się we niej lekki strach. Zostałam przywołana do tablicy.
- Nazywam się Yuuki Otoshi. - dodała z uśmiechem i rumieńcami, po czym spojrzała na każdego z kolejna.
- Miło mi was poznać. - burknęła i spoglądała na każdego, zupełnie każdego. Potem nauczyciel jeszcze kazał mi powiedzieć, dlaczego akurat się tu przeniosła i to jeszcze w połowie roku szkolnego.
- Proste, bo chciałam się już usamodzielnić, a szkoła Seirin, tak mi się wydaje mam najlepsze wyniki, z klubu koszykarskiego, więc... - szybko wyjaśniła i to bez drżącego głosu. Na całe szczęście, tylko jeszcze poczochrała swojemu pieskowi włosy. Zyskała ludzkiego pieska.
- Dobrze Ci radzę Baka nie przeginaj,bo to naprawdę, może się dla Ciebie bardzo źle skończyć, a tego nikt by nie chciał. - powiedział przez zęby.
- Myślisz, że się ciebie boję? Dobre żarty, Baka-gami. Jesteś dla mnie tylko moim pieskiem, wiesz? - powiedziała to specjalnie głośno, a po chwili cała klasa zaczęła się śmiać. Zrobiła minę niewiniątka, potem tylko poklepała go po głowie i obserwowała nauczyciela, który też nie mógł wytrzymać ze śmiechu.
- Przepraszam, Kagami - dodała, ale po chwili nauczyciel kazał się wszystkim uspokoić, bo to, ze traktuje Kagamiego, jak swojego ludzkiego psa, jest po prostu komiczne, idealne do śmiechu. On się aż popłakała.
- Spokój - w końcu nauczyciel nakazał cisze i zapisał temat na tablicy, który szybko sobie przepisała. Następnie kilka regułek i to wszystko. Nauczyciel zwrócił się w jej stronę, żeby zaliczyła pierwszy semestr i wzięła od kogoś notatki do tego. Pokiwała głową, będzie pewnie tak ze wszystkich przedmiotów. Po chwili odwróciła się do Kuroko będąc pewną, że on je ma. Rzuciła do niego kartkę. Pisało w niej, czy by nie pożyczył zeszytów. Kagami wkurzył się i ściągnął tą głupią obrożę. Co prawda strasznie go przy tym prądem kopnęło, ale dla wolności warto było! Następnie Otoshi rzuciła kartką w kierunku Kuroko. On klepnął ją tylko w plecy i odsunął się trochę w bok, żeby mogła widzieć śpiącego Kuroko.
- On nie żartował, ze śpi. - mówiła nie dowierzając, ale po chwili spojrzała na Kagamiego. On zdjął tą obroże. Niewybaczalne, po prostu niewybaczalne.
- Kagami, czy masz wszystkie notatki, z lekcji, od początku roku, ze wszystkich przedmiotów? - zapytała, bo jak Kuroko nie będzie mieć, bo przecież podobno śpi na lekcjach, a nie wie, jak z Kagamim.
- Tak,ale jak wolisz to,możesz pożyczyć od Kuroko. Regularnie daję mu odpisać...
Powiedział w końcu. Dziewczyna go nie lubi i pyta się go od nie chcenia. Po za tym on też nie ma jakoś ochoty z nią przebywać. Wolał zajmować się czymś innym niż robieniem za psa!
- Nie, wolę od ciebie to skserować - odpowiedziała.
- No ok, to po tej lekcji. - burknął zniesmaczony.

* * *

Po skończonych lekcjach wracała do sali gimnastycznej, trzymając notatki z wszystkich lekcji. Kagami spisał się na medal. Jednak potrafił zrobić coś dobrego. Zaskoczył tym mile dziewczynę. Został jej mimo wszystko nowym psem, którego pokona z kretesem. Z uśmiechem szła na trening ze swoją drużyną. Po drodze napotkała na innych. Weszli do środka, by zacząć kolejny trening....